
Z pamiętnika instruktora #8
To były wspaniałe zajęcia. Sala w mig zapełniła się pasjonatami zajęć Indoor Cycling, a wśród kilkunastu osób pojawiły się też trzy początkujące. Tuż po wyjściu z klubu zaczęłam zdawać relację:
– No i wiesz, jak ekstra było! W ogóle stwierdziłam, że jak ktoś jest drugi raz to jakby pierwszy, bo za pierwszym razem nie ogarniasz z przejęcia tych wszystkich ustawień… – słowotok nie ustawał – Jeszcze po zajęciach podeszła do mnie dziewczyna, która była pierwszy czy drugi raz i mówi, że super zajęcia, nie że się podlizuje, ale bardzo fajna forma treningu! Taka lekko przyćpana wyszła z sali…
– Ech… – westchnął, korzystając z tego, że nabieram powietrza – Indoorfiny!
Zamilkłam. Cholera jasna. Dlaczego JA tego nie wymyśliłam?
zerknij też na wpisy:
-
Ucieczkowe biuro podróży
– Dzień dobry! Zapraszamy panią serdecznie na przegląd ofert. Obiecujemy,…
-
-
30 września – Dzień chłopaka
Mają duże bluzy i szorty kończące się za kolanem albo bojówki z przepełnionymi kieszeniami. Zero dylematów, co rano ubrać, oraz żel pod prysznic, który jest też szamponem. Mówią, że można tym myć i dupę, i auto, ale w to osobiście nie wierzę.